Potrzebna pomoc! Jaś czeka na kolejną operację serca

2,5-letni Jaś od narodzin nie może w pełni cieszyć się dzieciństwem, a tym bardziej beztroskim. Urodził się z wrodzoną wadą serca – hipoplazją lewej komory. Do końca roku mały torunianin musi przejść kolejną operację. Bez niej może nie przeżyć.

W czerwcu pisaliśmy o nienarodzonym jeszcze Olusiu, który już wkrótce przyjdzie na świat z tą samą wadą, którą ma Jaś. Akcja “Serce dla Olusia” zakończyła się sukcesem, również dzięki Państwa pomocy udało się uzbierać sumę potrzebną na operację. Mamy nadzieję, że tak będzie również w tym przypadku. Hipoplazja lewej komory serca, czyli jej brak, powodują, że niemowlęta bez natychmiastowej operacji nie mają szans na przeżycie. Dla Olka na pierwszą operację, która zostanie przeprowadzona w niemieckim Munster u prof. Edwarda Malca, udało się zebrać 300 tys. zł. Jaś na trzecią korekcję serca potrzebuje 150 tys.

Rodzice Monika i Łukasz Łuczyńscy o wadzie swojego pierwszego dziecka dowiedzieli się podczas usg połówkowego, kluczowego badania w trakcie ciąży. – Podczas badania nie udało się zobaczyć serca Jasia, bo był odwrócony. Po kilku dniach ponowiliśmy usg i lekarza zaniepokoiło serce. Zostaliśmy skierowani do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, tam wada została potwierdzona – mówi Łukasz Łuczyński.
Przy wadzie HLHS konieczne są trzy operacje. W dziewiątej dobie po urodzeniu w łódzkim szpitalu Jaś został poddany pierwszej z nich. Na kardiochirurgii leżał przez dwa tygodnie. Kolejne badanie – echo serca wykazało zwężenie łuku aorty. Nie były to dobre wiadomości. Jasia czekało poszerzanie go i cewnikowanie. Niestety, poszerzanie się nie udało. Kolejna operacja, trwająca dziesięć godzin, odbyła się, gdy mały torunianin miał siedem miesięcy. Spędził w szpitalu aż dwa miesiące pod respiratorem, z otwartą klatką piersiową. W trzeciej dobie po operacji jego serce się zatrzymało. Konieczna była reanimacja. Dodatkowo zachorował na zapalenie płuc.   
Przed ukończeniem trzeciego roku życia Jaś musi przejść ostatni – trzeci etap korekcji wady serca. W Polsce nie został do niej zakwalifikowany. Dlaczego? Powodem jest między innymi zwężenie tętnic płucnych oraz ponowne zwężenie łuku aorty. Dlatego kolejna operacja odbędzie się w Munster. Jaś został już do niej zakwalifikowany. Przewidziana jest pod koniec roku.
Póki co Jaś nadrobił i nadal nadrabia zaległości. Od listopada ubiegłego roku chodzi. Rodzice jeżdżą z nim na rehabilitację ruchową i do logopedy. Dwa miesiące pod respiratorem opóźniły mówienie. – Na razie stan Jasia jest stabilny. Czekamy na operację. W zbiórce pieniędzy pomagają nam znajomi i rodzina. W szpitalu w Łodzi poznaliśmy wielu rodziców, których dzieci pomyślnie przeszły operacje. Gdyby w przypadku Jasia nie było tylu komplikacji, ostatni etap korekcji odbyłby się w Polsce – mówi tata 2,5-latka. – Mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Hanna Wojtkowska
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zbiórka na operację Jasia: Fundacja Siepomaga – „Pół serduszka to za mało, by przeżyć. Pomóżmy Jasiowi”.