Uśpiona armia kłamców

Kilka dni temu na Onecie ukazał się artykuł o armii botów przygotowanych do wojny na Twitterze podczas przyszłorocznych wyborów samorządowych. Większość zapewne wie, ale tym którzy nie wiedzą, wyjaśniam, że bot to „internetowy robot” – program oparty o sztuczną inteligencję, który może prowadzić z tobą rozmowę np. na Facebooku czy Twitterze.

Pewnie nie ich zauważyliście, ale już w tej chwili miliony botów zastępują w internecie konsultantów czy sprzedawców pizzy. Niestety, boty są też znakomitą bronią, z której można utworzyć armią zwalczającą przeciwnika politycznego. I to się dzieje!

Eksperci zaobserwowali, że w ostatnich tygodniach twitterowe konta Rafała Trzaskowskiego z PO i Patryka Jakiego z PIS, „polubiło” kilkanaście tysięcy dziwnych osób. Ich profile zazwyczaj mają tylko nazwisko, brakuje im zaś historii działań i zdjęć profilowych.

Co łączy Trzaskowskiego i Jakiego? Obydwaj mieli konkurować o stanowisko prezydenta Warszawy w wyborach 2018. Obecnie mówi się, że to raczej premier Beata Szydło, a nie Jaki, wystartuje do walki o schedę po Hannie Gronkiewicz-Waltz, więc zapewne na koncie pani premier zacznie przybywać „dziwnych wielbicieli”.

Zapytacie, dlaczego ktoś to robi? Otóż kierowanie armią ludzkich trolli hejtujących wpisy przeciwników politycznych jest skuteczne, ale strasznie pracochłonne. W końcu trzeba opanować i koordynować kilka tysięcy osób. Nawet jeżeli każdy z trolli pisze jednocześnie na 5-6 kontach, to zawsze potrzeba ich tysięcy, by uzyskać odpowiedni efekt.

Boty są kilkukrotnie lepsze. Programujesz je centralnie, a dzięki sztucznej inteligencji same „uczą się” prowadzenia rozmów jak człowiek. Poza tym nie męczą się i nie trzeba im płacić. Dlatego to one, a nie „ludzkie trolle” zadecydują wraz z fake newsami o tym, kto wygra wybory do samorządów w Polsce.

To może dotyczyć też Torunia. Nie ma najmniejszego powodu, by przeciwnicy prezydenta Michała Zaleskiego czy wskazywanych na kontrkandydatów Joanny Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej i Tomasza Lenza z PO – nie przygotowali już kilku tysięcy fałszywych kont z botami w środku! Siła „fałszywych faktów”, czyli fake newsów jest dzisiaj tak potężna, że nikt, kto chce wygrywać, nie może o niej zapominać.

Nie wierzcie więc we wszystko, co czytacie w internecie. Zwłaszcza za rok, podczas wyborów.

Jarosław Jarry Jaworski
specjalista public relations,
freak