Gęsina na stole gości coraz częściej

Gęsina jest zdrowa, co wiąże się między innymi z warunkami, w jakich żyje. Chcąc uzyskać wartościowe mięso, hodowca powinien przede wszystkim postawić na swobodny wypas gęsi. Nie jest tłusta, zawiera dobrze przyswajalne białka – to jedno z najszlachetniejszych mięs dostępnych w naszym kraju.

Początek listopada to czas gęsiny. Właśnie teraz zaczyna gościć w domowym i restauracyjnym menu. Zwolenników gęsiny przybywa zarówno wśród konsumentów, jak i hodowców.

Ikona z Kołudy

Ikoną naszego województwa jest gęś biała kołudzka, która stanowi 90 procent krajowego pogłowia gęsi. Hodowana od lat 60. w Doświadczalnym Instytucie Zootechniki w Kołudzie Wielkiej, sześć lat temu została uznana za odrębną rasę gęsi w Polsce. W Kołudzie nie ustają badania nad optymalizacją hodowli i jakością mięsa. – Dziewięć lat temu promowaliśmy gęsinę ze Slow Foodem, potem z naszym Urzędem Marszałkowskim. Wówczas na jednego mieszkańca przypadało 17 gramów gęsiny, obecnie to 250-300 gramów, więc wzrost jest znaczący. Oprócz naszego województwa hodowla gęsi ma się dobrze w województwie wielkopolskim, pomorskim czy na Warmii i Mazurach. W liczebności stad niosących jaja równamy się z Wielkopolską. W ubiegłym roku mieliśmy bardzo duże zapotrzebowanie na gąsięta – mówi dr inż. Halina Bielińska, zastępca dyrektora zakładu doświadczalnego w Kołudzie Wielkiej, w którym trwa obecnie rozbudowa wylęgarni.

Tajemnica smacznej gęsiny tkwi przede wszystkim w stworzeniu ptakom dobrych warunków do życia. – Nasze gęsi żyją w absolutnym dobrostanie, pasą się swobodnie, zajmują się nimi ludzie z empatią. Nasze ptaki sprzedajemy wyłącznie do chowu przyzagrodowego. Przekonujemy rolników do zapewnienia gęsiom komfortowych warunki – dodaje Halina Bielińska.

Gęsina z przyszłością

Promocją hodowli ekologicznej i gęsi kołudzkiej zajmuje się również, współpracująca z kołudzkim instytutem, Fundacja Hodowców Polskiej Białej Gęsi we Wróblach, koło Kruszwicy. Andrzej Klonecki, prezes fundacji, podkreśla, że gęsina jest obecnie najbardziej chodliwym towarem mięsnym i bardzo przyszłościowym. Gęsina wróciła do jadłospisów i tendencja wzrostowa na pewno się utrzyma. Promocja tego drobiowego mięsa spowodowała, że od ośmiu lat spożycie wzrasta. 10 lat temu 98 procent polskiej gęsiny wędrowało na stoły w Niemczech, obecnie to 92 procent. Reszta gości w polskich jadłospisach. W okresie listopadowego święta gęsina w naszym kraju schodzi na pniu. – Jako kraj jesteśmy największym eksporterem w Europie, za nami są Węgrzy. Stanowimy wzór, jeśli chodzi o warunki hodowlane. Dbamy o ekologię – ptaki karmione są wyłącznie paszami gospodarskimi, bazujemy na swobodnym dostępie do pastwisk i łąk. Naszą fundację odwiedzają Japończycy. Zachwycają się warunkami, w jakich żyją polskie gęsi – podkreśla Andrzej Klonecki. – Japończycy i Niemcy skupują od nas pierze i puch wykorzystywany w odzieży zimowej i kołdrach. Ci pierwsi na razie mięsem nie są jeszcze zainteresowani, natomiast Niemcy jak najbardziej – jako kraj eksportujemy do nich 20 tysięcy ton gęsiny rocznie.

Dlaczego zachwala się gęsinę? Ponieważ na trzy tygodnie przed ubojem gęsi dostają do jedzenia tylko owies, stąd gęś kołudzką nazywa się również owsianą. Zdaniem dietetyków, owies jako zboże zawiera dużo kwasów nienasyconych oraz kwas oleinowy, dlatego gęsi tłuszcz jest bardzo zdrowy. Mięso zawiera 23 procent dobrze przyswajalnego białka – więcej niż inne rodzaje mięs. Nie jest tłusta! 100 gramów gęsi kołudzkiej zawiera zaledwie 4% tłuszczu, czyli znacznie mniej niż jest go w kurczaku (9%).

Gęsinę kupimy dziś w marketach, ale jeśli chcemy zagrodową, to jak najbardziej można się po nią wybrać do Kołudy Wielkiej czy indywidualnych, ekologicznych hodowców. Gęś, która trafia na nasze stoły, nie żyje zbyt długo, bo zwykle 110-120 dni. Ale jeśli hodowana jest w dobrych warunkach, to do tego czasu cieszy się swobodą i bezstresowym życiem.

 

Hanna Wojtkowska

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.