Jestem piernikiem!

I wcale nie chodzi mi o wiek!

Ostatnio odwiedziłam jedno z niewielkich miasteczek naszego województwa. Zachwycił mnie pomysł rewitalizacji miejskiej plaży. Poza jeziorem niewiele tam atrakcji i turystycznych, i w ogóle. Zatem bardzo trafnie postawiono na atut tego miejsca i uczyniono z niego wizytówkę. Najlepsza strategia to szukanie prostych rozwiązań. Podobnie dzieje się u nas. Mam wrażenie, że nadszedł czas wracania do korzeni i celebrowania tego, co oczywiste, a czasem bardzo proste. Bo cóż może być prostszego niż postawienie na pierniki? W Toruniu słodkie wypieki przeżywają swój renesans, doczekały się swojego święta. Proszę nie myśleć, że tu wieje nudą. O, nie! To festiwal nowej kreacji piernika, to pokazy kulinarne, które korzenne ciasteczka wykorzystują na wiele sposobów, to koncerty i warsztaty. To wielka feta na cześć piernika! Nowoczesna i z pomysłem.

Oczywiście można by powołać do życia kolejny festiwal, zbudować kino 7D lub wymyślić jakieś nowe, nośne hasło promocyjne. Ale po co? Czasem trzeba stanąć z boku i spojrzeć na nasze miasto jeszcze raz. Mimo że wydaje nam się, że smak pierników nie może nas zaskoczyć... to czegóż więcej może chcieć turysta? Jadąc do Torunia, chce zwiedzić piękną starówkę, przespacerować się nad Wisłą i przywieść do domu pierniki. I to całe clue. Sklepy, kawiarnie, restauracje, piękne hotele i koncerty są w każdym mieście. A pierniki? Nie. Pierniki są w Toruniu i niech tak zostanie. Życzę Państwu pachnącego „długiego weekendu”. A co ma piernik do wiatraka? Bo właśnie w ten weekend odbywa się Święto Toruńskiego Piernika. Pozycja obowiązkowa dla torunian i odwiedzających nas gości.

Żaneta Lipińska-Patalon
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.